Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria pierwsza / Odcinek nr 4
 
 



TAJNA  SŁUŻBA  STOMATOLOGICZNA


NARRATOR John Cleese
KSIĘGARZ John Cleese
ARTUR Eric Idle
VAN DER BERG Dick Vosburgh
LAFARGE Michael Palin
BRIAN Terry Jones
WAŻNIAK Graham Chapman
GŁOS Eric Idle
GŁOS DRUGI Graham Chapman
PUŁKOWNIK Graham Chapman

( czarno-biały film; mężczyzna na nartach wodnych przewraca się)

NARRATOR
Emocje!

(cięcie; mecz piłki nożnej)

Dramat!

(cięcie; mężczyzna na nartach wodnych)

Akcja!

(cięcie; bokserzy walczący w ringu)

Przemoc!

(cięcie; zbliżenie na biust w górnej części bikini)

Świeże owoce!

(cięcie; bokser trenujący przy bokserskiej gruszce)

Namiętność!

(cięcie; wyścigi samochodowe)

Napięcie!

(cięcie; dżudocy walczący na macie)

Upadki!

(cięcie; dziewczyna leżąca z chłopakiem na plaży)

Romanse!

(cięcie; jadący dyliżans z Dzikiego Zachodu)

Przygody! O tym wszystkim możesz przeczytać w książce!

(przejście do następnej sceny poprzez rozwijający się okrąg; wnętrze księgarni; na ladzie i na półkach pełno książek; do środka wchodzi klient /Artur/, w płaszczu przeciwdeszczowym i kapeluszu; wygląda jak marny tajniak; za ladą stoi księgarz, który na widok Artura podskakuje wystraszony)

KSIĘGARZ
Oj!

ARTUR
Dzień dobry. Chciałbym kupić książkę.

KSIĘGARZ
Niestety, książek brak.

ARTUR
Słucham?

KSIĘGARZ
Nie mamy żadnych książek. Do widzenia.

ARTUR
A te tam?

KSIĘGARZ
Tam? Gdzie? A te! Ma pan na myśli te... te książki?

ARTUR
Tak.

KSIĘGARZ
Hmmm... Eeee... No... Te są sprzedane. Do widzenia.

ARTUR
Wszystkie?

KSIĘGARZ
Każda jak w pysk strzelił. Żadna z nich nie jest w stanie niesprzedanym. Do widzenia.

ARTUR
Kto je kupił?

KSIĘGARZ
Słucham?

ARTUR
Kto je kupił?

KSIĘGARZ
Hmmm... Prrrr... Różni tacy.

(gwałtownie patrzy na zegarek na swojej ręce)

To już tak późno?!

(podchodzi do Artura i delikatnie, aczkolwiek zdecydowanie, prowadzi go do drzwi księgarni)

Mam przerwę obiadową.

ARTUR
Dopiero pół do jedenastej.

KSIĘGARZ
Ale już zgłodniałem. Wściekle zgłodniałem i chyba zamknę na dobre i porządnie się nażrę.

(otwiera drzwi)

Po drugiej stronie ulicy jest przemiła księgarnia. Mają większy wybór książek. Podobno śmiesznie tanich. Tam, na przeciwko! Do widzenia.

(wypycha Artura na zewnątrz)

ARTUR
Kazano mi przyjść tutaj.

(wyrywa się i wraca do środka; księgarz staje jak wryty; zastanawia się)

KSIĘGARZ
Ach tak... No tak...

(wyraźnie zafrasowany)

Rozumiem. Podobno agrest nieźle rośnie w tym roku. A także mango.



(mruga konfidencjonalnie do Artura)

ARTUR
Co proszę?

KSIĘGARZ
No... Mówiłem właśnie, myśląc o pogodzie, że podobno agrest nieźle rośnie w tym roku.

(ponownie mruga i przytyka palec do nosa)

A także mango.

ARTUR
Nie u mnie.

KSIĘGARZ
(zachęcająco)

Dalej...

ARTUR
Co?

KSIĘGARZ
No dalej... Nie u mnie, ale...

ARTUR
Słucham?

KSIĘGARZ
Nie chciał pan aby powiedzieć - "Nie u mnie, ale Ważniak dostanie je za półdarmo"?

ARTUR
Nie.

KSIĘGARZ
No to do widzenia.

(łapie klienta za ubranie i chce go wyprowadzić, ale natychmiast zatrzymuje się)

Zaraz. Kto pana przysłał?

ARTUR
Taka mała staruszka z cukierni.

KSIĘGARZ
Nie miała tutaj...

(pokazuje policzek)

...aby szramy...

(podnosi rękę)

...i haka?

ARTUR
Nie.

KSIĘGARZ
No jasne! Myślałem o kimś innym. Do widzenia.

ARTUR
Chwileczkę. Tu jest coś nie tak.

KSIĘGARZ
(rozgląda się dookoła)

Co? Gdzie? Chyba nic pan nie widział?

ARTUR
Nie, ale tu chyba jest coś nie tak.

KSIĘGARZ
Skądże, wszystko jest w porządku, a pan nic nie widział.

(wypycha Artura na zewnątrz)

Do widzenia.

ARTUR
(wraca do środka)

Tu się coś dzieje.

KSIĘGARZ
Ależ skąd! Proszę mi...

(spoza kadru, do szyi Artura, od tyłu, wysuwa się para dłoni)

...wierzyć. Abso...

(machaniem rękami odgania dłonie, które znikają poza kadrem)

...lutnie, tu nic się nie dzieje. Dzieje się coś?

(wychyla się mężczyzna /Van der Berg/ z karabinem maszynowym)

VAN DER BERG
Nic się nie dzieje.

KSIĘGARZ
Widzi pan? Wszystko gra.

ARTUR
Kto to był?

KSIĘGARZ
Moja ciotka.

(wchodzi za ladę)

Jaką książkę chce pan kupić? Szybko!

ARTUR
Szukam "Ilustrowanej historii sztucznych zębów".

KSIĘGARZ
(zaskoczony)

Podziwiam pańską odwagę.

ARTUR
Słucham?

KSIĘGARZ
(wyciąga pistolet i mierzy do Artura)

Ile pan wie?

ARTUR
O czym?

KSIĘGARZ
Jest pan z Agencji Bezpieczeństwa Stomatologicznego? *)

ARTUR
(cofając się)

Handluję tytoniem.

KSIĘGARZ
Odsuń się od drzwi!

ARTUR
Przyjdę kiedy indziej...

KSIĘGARZ
Ani kroku! Nie wyjdzie pan żywy z tej księgarni.

ARTUR
Dlaczego?

KSIĘGARZ
Za dużo wiesz, mój stomatologiczny kolego.

ARTUR
Niby o czym?

KSIĘGARZ
Przyznaj się! Jesteś dentystą!

ARTUR
Nie. Handluję tytoniem.

KSIĘGARZ
I całkiem przypadkiem chcesz kupić książkę o... zębach?

ARTUR
Tak.

KSIĘGARZ
Ha ha ha ha!

(do księgarni wchodzi mężczyzna /Lafarge/, ubrany w czarną skórzaną marynarkę i czarne spodnie, z pistoletem w dłoni; wygląda na zimnego, bezwzględnego mordercę)

LAFARGE
Rzuć broń, Stapleton!

KSIĘGARZ
Lafarge!

(rzuca pistolet i podnosi ręce do góry)

ARTUR
Coś jednak się dzieje.

KSIĘGARZ
Bynajmniej.

LAFARGE
Gadaj Stapleton, gdzie Mahoney schował plomby?

KSIĘGARZ
Jakie plomby?

LAFARGE
Wiesz dobrze. Górna, prawa dwójka i czwórka, dolna, prawa trójka i dwójka oraz dolna, lewa jedynka.

(przykłada lufę pistoletu do brody księgarza)



Pamiętaj co spotkało Nigela!

ARTUR
Co spotkało Nigela?

KSIĘGARZ
Ortodontyczny Jake przepłukał mu usta nitrogliceryną.

ARTUR
Wiedziałem, że tu coś się dzieje.

KSIĘGARZ
Nic takiego.

LAFARGE
Szybciej Stapleton! Plomby!

KSIĘGARZ
Są na Wimpole Street nr 22.

LAFARGE
Nie ze mną te numery!

(dźga księgarza w oko lufą pistoletu; księgarz krzyczy z bólu i łapie się za oko)

KSIĘGARZ
Dobra. Wimpole Street 22a.

LAFARGE
Tak lepiej.

KSIĘGARZ
Ale musisz być umówiony na wizytę.

LAFARGE
Dobra.

(krzyczy w kierunku drzwi)

Brian! Załatw wizytę, tylko bez gazu!

(do księgarni wchodzi Van der Berg, w czarnym kapeluszu, białym, krótkim kitlu z pistoletem maszynowym typu "Sten" w dłoniach; za nim wchodzi pielęgniarka [Katya Wyeth] z tacą chirurgiczną przykrytą białym materiałem)

VAN DER BERG
Nie tak szybko, Lafarge!

LAFARGE
Van der Berg!

VAN DER BERG
Tak. Rzuć spluwę!

ARTUR
Coś się dzieje.

KSIĘGARZ
Wcale nie.

VAN DER BERG
Siostro, weź broń.

(asystentka zabiera broń i kładzie ją na tacy pod biały materiał)

ARTUR
Kto to?

KSIĘGARZ
Van der Berg. Jest po naszej stronie.

VAN DER BERG
Dobra! A teraz pod ścianę Lafarge!

(podchodzi bliżej)

Ty też, Stapleton!

KSIĘGARZ
Ja?!

VAN DER BERG
Tak ty.

KSIĘGARZ
Parszywy oszuście!

ARTUR
Co się stało?

KSIĘGARZ
Zdradził mnie.

ARTUR
Niefart.

VAN DER BERG
(celując do Lafarge'a)

No dobra. Gdzie są plomby?

(Lafarge uśmiecha się ironicznie jak twardziel)

Mów gdzie są!

ARTUR
To emocjonujące!

(do księgarni wbiega chirurg /Brian/ w stroju operacyjnym z bazooką na ramieniu)

BRIAN
Nie tak szybko!

WSZYSCY
Brian!

ARTUR
Co to takiego?

POZOSTALI
Bazooka.

BRIAN
No dobra. Pod ścianę Van der Berg... ty też, siostro.

(pielęgniarka staje pod ścianą razem z innymi)

Jeśli ktoś spróbuje jakichś sztuczek, pójdzie prosto pod trawnik. To broń przeciw czołgowa... do tego nabita. Macie tylko pięć sekund, żeby powiedzieć mi...co się stało z Baby Jane?

WSZYSCY
(zdziwieni)

Co?

BRIAN
Przepraszam. Jestem dziś rozkojarzony. Miałem fatalny dzień. Naprawdę... Macie pięć sekund na powiedzenie mi... zapomniałem.

KSIĘGARZ
Te sekundy się jeszcze nie zaczęły?

VAN DER BERG
Wciąż nie znamy pytania.

ARTUR
Może chodzi o Voglera?

BRIAN
Nie. Macie pięć sekund, żeby powiedzieć mi...

VAN DER BERG
O Nigelu?

BRIAN
Nie.

LAFARGE
Bronskim?

BRIAN
Nie, nie.

ARTUR
O plombach!

BRIAN
No jasne, o plombach!

(pozostali są wyraźnie uradowani)

Ale ze mnie idiota. A więc macie pięć sekund. Gdzie są plomby?! Pięć!

(dramatyczne zbliżenie na księgarza)

Cztery!

(dramatyczne zbliżenie na Lafarge'a)

Trzy!

(dramatyczne zbliżenie na Artura)

Dwa!

(dramatyczne zbliżenie na pielęgniarkę)

Jeden! Zero!

(pozostali spinają się jak ktoś, kto ma za chwilę być uderzony i zamykają oczy)

Zero!

(Brian rozgląda się i spostrzega, że w rękach ma bazookę)

Zapomniałem wystrzelić. Przepraszam. Co za dzień. Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden...

(z tajnego przejścia, na fotelu wyjeżdża mężczyzna ubrany na czarno, z latarką lekarską na głowie /Ważniak/, wyglądający na psychopatę; na kolanach trzyma białego królika)

WAŻNIAK
Rzuć bazookę Brian!



WSZYSCY
Ważniak!

(Brian rzuca bazookę na podłogę)

WAŻNIAK
Cieszę się, że wpadliście na moją imprezkę. Flopsy też się cieszy. Prawda?

(patrzy na królika)

Prawda Flopsy?

(patrzy na królika, bierze rewolwer, unosi królika lekko do góry i strzela do niego; królik pada martwy)

Masz nauczkę, żeby nie zgrywać nieprzystępnej. Biedna Flopsy nie żyje. Ani razu nie nazwała mnie mamusią. Już wkrótce wszyscy będziecie martwi, martwi, martwi, martwi... A ponieważ jestem ucieleśnieniem zła, umrzecie wszyscy powolną śmiercią od... WIERTARKI!

ARTUR
(pokazuje na swój zegarek na ręce)

Już pierwsza.

WAŻNIAK
Więc czas na lunch. Przerwa. Wracamy o drugiej.

(atmosfera napięcia natychmiast znika i wszyscy rozchodzą się; Artur podchodzi do telefonu, który stoi na ladzie i podnosi słuchawkę)

ARTUR
Z Agencją Bezpieczeństwa Stomatologicznego.Szybko!

(cięcie; Artur w gabinecie stomatologicznym jako dentysta; siedzi przed fotelem, na którym siedzi pacjent tyłem do kamery)

ARTUR
Wiedziałem, że coś się działo. Ważniak popełnił dwa błędy. Po pierwsze - nie rozpoznał mnie. Jestem Artur Żbik**), funkcjonariusz operacyjny Agencji Bezpieczeństwa Stomatologicznego. A po drugie...

(do pacjenta)

Proszę wypluć.

(pacjent opróżnia usta do spluwaczki i wraca do swojej pozycji; Artur kontynuuje do kamery)

Gdy wróciłem po lunchu, wszyscy chirurdzy dentystyczni Londynu, czekali na nich ukryci w szafie. Zabawne. Ci niesforni dentyści, zawsze popełniają fatalny błąd. No to na razie. Dbajcie o zęby.

(cięcie; pełnoekranowa fotografia Artura)

NAPIS:
ŻBIK Z CBS


PIOSENKA
(nagranie z taśmy)



Kapitan Żbik, Kapitan Żbik z ABS...
Kapitan Żbik, Kapitan Żbik z ABS...
Kapitan Żbik z AB... Kapitan Żbik z AB...
Kapitan Żbik z ABS.


(cięcie)

NAPIS i GŁOS (spoza kadru)

OTO MĘSKIE ŻYCIE W AGENCJI BEZPIECZEŃSTWA STOMATOLOGICZNEGO

(cięcie; fotografia Artura; odjazd kamery; fotografia Artura w stojącej oprawce, która strąca pułkownik)


PUŁKOWNIK
Dobra! Ostrzegałem! Ostrzegałem przed używaniem tego sloganu. Na tym koniec. Zatrzymać program! Stop!

(cięcie; sędzia piłkarski gwiżdże na koniec meczu; cięcie; It's Man leży na kamienistej plaży, twarzą do ziemi;



spoza kadru wysuwa się kawałek drewna, który szturcha go; It's Man podrywa głowę, wzdycha, zostaje szturchnięty jeszcze raz, potem wstaje; odbiega od kamery w stronę stromego brzegu; napisy końcowe; It's Man wspina się po skarpie i kiedy staje na szczycie, znika na chwilę na nim)


GŁOS DRUGI
A mam cię! Wciąż zgrywasz aktora?! No to spadaj!

(It's Man zostaje zrzucony ze skarpy)

KONIEC ODCINKA CZWARTEGO

*) w oryginale British Dental Association - Brytyjskie Towarzystwo Dentystyczne /przyp. I.Siwek/
**) w oryginale Lemming - Leming /przyp. I.Siwek/
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2004 Ireneusz Siwek