Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria pierwsza / Odcinek nr 2
 
 



WIERTŁA  WOLFRAMOWE
SZKOT  NA  KONIU


OJCIEC Graham Chapman
MATKA Terry Jones
KEN Eric Idle
MĘŻCZYZNA Michael Palin
GŁOS SPOZA KADRU John Cleese
GŁOS SPOZA KADRU (w czasie animacji) Michael Palin

(zbliżenie na oprawioną fotografię królowej Wiktorii i Gladstone'a; odjazd kamery; fotografia stoi na komodzie, która stoi pośród innych mebli w salonie typowego angielskiego mieszkania; na fotelu przy stole siedzi mężczyzna [ojciec] ubrany jak robotnik; jedną nogę trzyma na ławie i popija piwo ze szklanki; przy komodzie stoi kobieta [matka]; słychać pukanie do drzwi; kobieta wyciera ręce w fartuch, w który jest ubrana, i idzie do drzwi, które otwiera; w drzwiach staje młody mężczyzna ubrany w garnitur [Ken]; kobieta i młodzieniec wpadają sobie w ramiona)

MATKA
(radośnie)

Ojciec, zobacz kto nas odwiedził. Nasz Ken.

(Ken podchodzi do ojca i wyciąga w jego kierunku dłoń)

OJCIEC
(pluje na dłoń Kena)

Cholernie długo z tym zwlekał.

(nie patrząc na Kena, odwraca się od niego)

KEN
Nie cieszysz się na mój widok, ojcze?

MATKA
Oczywiście, że się cieszy...

OJCIEC
Cicho kobieto! Nie zapomniałem jeszcze języka w gębie!

(z dezaprobatą patrzy na Kena)

No, no... Podoba mi się twój garniturek. Taka teraz moda w Yorkshire?

KEN
To zwykły garnitur. To wszystko co mam oprócz kombinezonu.

(ojciec odwraca się zdegustowany)

MATKA
Jak tam w kopalni, Ken?

KEN
(siada na krześle przy stole)

Nie najgorzej. Zaczęliśmy stosować wolframowe wiertła, przy wstępnej obróbce ściany węglowej.

MATKA
Doskonale synku!

OJCIEC
Wolframowe wiertła?! Co to takiego do ciężkiej cholery?!

KEN
To coś czego używa się w kopalniach węgla, ojcze.

OJCIEC
(przedrzeźniając Kena)

Coś czego używa się w kopalniach węgla! Odkąd wyjechałeś z Londynu, zasuwasz same przemądrzałe gadki.

KEN
Znowu zaczynasz.

MATKA
Ojciec miał ciężki dzień... Jutro premiera jego nowej sztuki.

KEN
To dobrze.

OJCIEC
Dobrze! Dobrze? Co ty o tym wiesz?! Czy wiesz co to znaczy wstawać o piątej rano, żeby zdążyć na samolot do Paryża, wracać w południe na koktajl, konferencje prasowe i wywiady telewizyjne przez całe popołudnie?! A na koniec sprawa jakiegoś homoseksualnego narkomana-erotomana, zamieszanego w rytualny mord znanego, szkockiego piłkarza! To harówa od świtu do nocy, chłopcze!

MATKA
Nie krzycz na naszego synka.

OJCIEC
Nie podobało ci się u nas! Co?! Musiałeś wyjechać do Barnsley! Ty i ci twoi kolesie - górnicy!

(spluwa)

KEN
Górnictwo to wspaniała rzecz, ojcze. Ty nigdy tego nie zrozumiesz! Spójrz na siebie!

(podrywa się; matka go powstrzymuje)

MATKA
Uważaj Ken. Wiesz jaki ojciec bywa po przeczytaniu kilku powieści.

OJCIEC
(podrywa się i staje przed Kenem, w pozycji jak do bójki)

No już chłopcze! Wykrztuś to! Co ci się we mnie nie podoba?! Ty głupku!

(siada)

KEN
Dobrze! Powiem ci! Tylko powieści i wiersze ci w głowie. Co wieczór wracasz do domu, podchmielony szampanem...

MATKA
Nie mów tak!

KEN
Spójrz na matkę! Jest wykończona poznawaniem gwiazd filmowych, chodzeniem na premiery i wydawaniem wystawnych obiadów...

OJCIEC
(podrywa się)

Nie widzę nic złego w wystawnych obiadach, mój chłopcze! Zjadłem ich więcej niż ty gorących posiłków!

MATKA
Proszę!

OJCIEC
(krzycząc z bólu, chwyta się za prawą rękę; przysiada)

Aaaaaaaaah!

MATKA
O nie!

(obejmuje cierpiącego męża)

KEN
Co mu jest?

MATKA
To jego pisarski skurcz.

KEN
Nie mówiliście mi o tym...

MATKA
Nie chcieliśmy, Kenny.

OJCIEC
Nic mi nie jest kobieto! Po prostu go stąd wyprowadź!

MATKA
Idź już lepiej...

KEN
Dobra, idę.

(idzie w kierunku drzwi, które otwiera)

OJCIEC
Po tym wszystkim co dla niego zrobiliśmy.

KEN
(stojąc w drzwiach)

Kiedyś zrozumiesz, że życie to nie tylko kultura. Jest jeszcze pot, brud...

OJCIEC
(podrywa się)

Wynocha!

(Ken wychodzi)

Wynocha ty... robolu!

(siada; zapada niezręczna cisza)

OJCIEC
Matko, to mógłby być niezły temat na sztukę. Dzwoń do agenta.

MATKA
Chyba masz rację, Frank. Wyraziłbyś w niej żywotne problemy, nurtujące ludzi w naszym wieku.

OJCIEC
No.

(cięcie; w pokoju piętro niżej, na krześle stoi nerwowy mężczyzna, który kijem od szczotki uderza w sufit)

MĘŻCZYZNA
Cisza tam!

(przestaje pukać)

Tak lepiej.

(do kamery)

A teraz coś z zupełnie innej beczki - "Człowiek o trzech pośladkach".

MATKA i OJCIEC
(spoza ekranu)

To już było!

MĘŻCZYZNA
(niezadowolony, stuka kijem w sufit)

No dobra!

(przestaje pukać)

Facet o dziewięciu nogach.

GŁOS SPOZA KADRU
Uciekł.

MĘŻCZYZNA
Cholera jasna.

(rozgląda się niezdecydowany)

Szkot na koniu.

(cięcie; zielona łąka; na koniu jedzie mężczyzna [John Cleese] ubrany w tradycyjny, szkocki strój; szkocka muzyka ludowa; zbliżenie na twarz Szkota, który rozgląda się zdezorientowany; cięcie; klaszczące kobiety w starszym wieku; cięcie; mężczyzna w białej koszuli [Graham Chapman ze sceny o człowieku o dwóch nosach] przykłada chusteczkę do łokcia lewej ręki; odgłos smarkania; kłania się; klaszczące kobiety w starszym wieku; cięcie)



ANIMACJA

(na żółtym tle leci owca ze skrzydłami)


GŁOS SPOZA KADRU
Haroldzie, wracaj!

(owca nadlatuje nad miasto; spośród domów wysuwa się lufa armaty, z której pada strzał; owca spada; pierdnięcie; cięcie; )

KONIEC ANIMACJI


(siedzące hinduskie kobiety - nie klaszczące)

ciąg dalszy odcinka nr 2

Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2004 Ireneusz Siwek