Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria pierwsza / Odcinek nr 3
 
 



SĄD
(Świadek w trumnie/Kardynał Richelieu)
MODRZEW


IT'S MAN Michael Palin
GŁOS John Cleese
SĘDZIA Terry Jones
OSKARŻONY Eric Idle
ADWOKAT John Cleese
PROTOKÓLANT Ian Davidson
PANI LEWIS Graham Chapman
KARDYNAŁ RICHELIEU Michael Palin
INSPEKTOR TUMAN Graham Chapman
(las; It's Man wybiega z paproci; słychać odgłosy dzikich zwierząt)

IT'S MAN
Oto...

(animowana czołówka)

NAPISY (zmieniające się jak wyświetlane slajdy) i GŁOS (spoza kadru)

ODCINEK 12B

Jak rozpoznawać drzewa z dużej odległości.

Nr 1

MODRZEW




(fotografia modrzewia)

GŁOS
(spoza kadru)

Modrzew... Modrzew.

(sala sądowa; sędzia ubrany w togę, z peruką na głowie siedzi na swoim miejscu; w boksie dla oskarżonych stoi mężczyzna ubrany w garnitur)

SĘDZIA
Panie Modrzew, wysłuchał pan argumentów oskarżyciela. Czy chce pan coś powiedzieć, zanim wydam wyrok?

OSKARŻONY
Chcę tylko powiedzieć, wysoki sądzie, że mam rodzinę, żonę i sześcioro dzieci, i naprawdę mam nadzieję, że nie pozbawi mnie pan wolności bo... Bo wolność, wysoki sądzie, jest najcenniejszą wartością w cywilizowanym społeczeństwie. To więź co dozwala dzikiemu stworzeniu swą pomroczną duszę osłonić jak tarczą i skryć w spokoju pierś targaną bólem. Bezcenna jak święty balsam jest zbawieniem książąt i zwiastunką szczęścia. Zaprawdę, nadto jest jądrem wszystkiego, co człowiekowi zyskuje pożytek. Cóż wyswobodzi tego więźnia przykutego do nagiej ściany samotnego lochu, z dala od pohukiwania tebańskich puchaczy. Cóż rozpala z wiosną serduszko bekasa lub obudzi morelę co zda się tkwić senna w zimowym uśpieniu. Jakaż to bogini słucha błagalnej modlitwy żeglarza targanego pazurem morskiej nawałnicy.
To wolność! Wolność! Wolność!

SĘDZIA
Chodzi tylko o mandat za złe parkowanie.

(na salę wchodzi adwokat)

ADWOKAT
Przepraszam za spóźnienie. Nie mogłem znaleźć koszernego parkingu. Zaraz się we wszystkim połapię. Wezwać panią Fionę Lewis.

(na salę wchodzi typowa "baba-plotkara" i staje na miejscu dla świadków)

PROTOKÓLANT
Świadek, pani Fiona Lewis.

PANI LEWIS
(bierze do ręki biblię)

Przysięgam mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. W każdym razie powiedziałam jej, że nie będzie ich na to stać za jego zarobki. Poza tym pióra działają człowiekowi na nerwy, a on ma drewnianą nogę...

(adwokat wykonuje ruch palcem, sugerując, że jest to bardzo istotny fragment zeznania pani Lewis)

Sama nie wiem jak ona sobie z tym radzi, po tych wszystkich problemach jakie miała z tą swoją... swoją... No wiecie. W każdym razie wystąpiła w białej sukni ślubnej, ku ogólnemu zaskoczeniu, a wszystko kupili na raty. Chyba należałoby ich odesłać tam, skąd przyszli dla ich własnego dobra. Jak mawiają... Pani Harris powiedziała, jak powiedziała, powiedziała "martwy krab" - tak powiedziała, powiedziała. Jej siostra wyjechała do Rodezji z brzuchem, a jej najmłodsze jest chude jak szczapa...

(adwokat wykonuje ruch palcem, sugerując, że jest to bardzo istotny fragment zeznania pani Lewis)

A te złote rybki mają katar i kaszlą wodą. Tak bywa. No nie? Tak nie można. No nie? Oni nawet nie są po ślubie, nawet nie są rozwiedzeni... A on jest agentem KGB, mówię wam.

(protokólant wstaje ze swojego miejsca i podchodzi do pani Lewis)

Choć twierdzi, że jest lekarzem od drzew, ale nie podoba mi się stan jego wątroby. Te wszystkie piski i łomoty, aż do wczesnych godzin rannych...

(protokolant wyprowadza ją z sali sądowej)

Jego matka czuje się znacznie lepiej odkąd kazała sobie uciąć głowę.

(w drzwiach sali sądowej)

A ja na to nie gadaj mi o pęcherzu...

SĘDZIA
(z dezaprobatą)

Panie Bartlett, zeznania pańskiego świadka nie mają nic wspólnego ze sprawą.

ADWOKAT
Mój następny świadek wszystko wytłumaczy, za pozwoleniem wysokiego sądu. Wzywam świętej pamięci Artura Aldridge'a.

PROTOKÓLANT
Świętej pamięci Artur Aldridge.

SĘDZIA
Świętej pamięci?

ADWOKAT
Tak, wysoki sądzie.

(dwóch mężczyzn wnosi na salę sądową trumnę, którą stawiają na miejscu dla świadków)

SĘDZIA
Panie Bartlett, przesłuchiwanie zmarłego nie ma najmniejszego sensu.

ADWOKAT
Słucham?

SĘDZIA
Przecież pański świadek nie żyje.

ADWOKAT
Tak, wysoki sądzie, to znaczy... potencjalnie nie żyje.

SĘDZIA
Nie jest całkiem martwy?

ADWOKAT
Nie, ale też nie czuje się najlepiej.

SĘDZIA
Skoro jeszcze żyje, co robi w trumnie?

ADWOKAT
Jest w niej na wszelki wypadek. Mogę kontynuować?

(zwraca się do trumny)

Panie Aldridge... był pan... jest pan maklerem, zamieszkałym przy Savundra Close 10 w Wimbledonie.

(z trumny słychać puknięcie)

Panie Aidridge...

SĘDZIA
Co to za stukanie?

ADWOKAT
Odpowiedź twierdząca. Jedno stuknięcie oznacza - tak, dwa stuknięcia - nie. Panie Aldridge... Czy może nam pan powiedzieć, że nie czuje się pan najlepiej?

(z trumny słychać puknięcie)

Żeby nie ciągnąć dłużej tego tematu... czy zechce nam pan przyznać, że jest pan... jak to potocznie się nazywa... że się tak wyrażę... martwy?

(zapada cisza; adwokat nasłuchuje)

Panie Aldridge, zakładam, że pan nie żyje.

(cisza)

Aha!

SĘDZIA
Co z tego wynika?

ADWOKAT
To się zaraz okaże, wysoki sądzie.

(wstaje i podchodzi do trumny)

Panie Aldridge, zastanawia się pan nas odpowiedzią, czy jest pan po prostu martwy?

(cisza)

Lepiej będzie jak zajrzę do środka, wysoki sądzie.

(uchyla wieko trumny i przez dłuższą chwilę dokonuje oględzin jej zawartości; zamyka trumnę)

Nie mam więcej pytań.

(wraca na swoje miejsce)

SĘDZIA
Co to ma znaczyć? Zwala mi pan jakieś zwłoki w sądzie i mówi "nie mam więcej pytań". Domagam się wyjaśnień!

ADWOKAT
To nie jest prosta sprawa, wysoki sądzie.

SĘDZIA
Pan, najwyraźniej, w ogóle nie ma pojęcia co to za sprawa.

ADWOKAT
Za chwilę rozsupłam tajemnicze nitki, z których usnuta jest ta diabolicznie zagmatwana intryga, wysoki sądzie, a wówczas naszym oczom ukaże się spisek tak szatański, tak haniebny...

SĘDZIA
(znudzony wypowiedziami adwokata)

Pański klient przyznał się już do złego parkowania.

ADWOKAT
Złe parkowanie! Trele, morele! Nie wolno nam niczego pominąć! Wezwać kardynała Richelieu.

SĘDZIA
Pan robi z tego aferę. Kardynał Richelieu?

ADWOKAT
Dobrze zna oskarżonego, wysoki sądzie.

(barokowa muzyka; do sali sądowej wchodzi taneczno-zawadiackim krokiem mężczyzna ubrany w strój kardynalski - kardynał Richelieu; w dłoni trzyma mikrofon, staje na miejscu dla świadków)

KARDYNAŁ RICHELIEU
(jak ciotowaty piosenkarz)

Siemanko. Cudnie tu u was. Kocham wasz kraj. Londyn jest taki piękny o tej porze roku.

ADWOKAT
Kardynał Armand du Plessis de Richelieu, Pierwszy Minister Ludwika XIII?

KARDYNAŁ RICHELIEU
(zalotnie)

Oui.

ADWOKAT
Czy można powiedzieć, że nie tylko scentralizował eminencja monarchię we Francji, lecz także utrwalił schizmę w Europie?

KARDYNAŁ RICHELIEU
(skromnie)

Tak mówią.

ADWOKAT
Prześladował eminencja hugenotów?

KARDYNAŁ RICHELIEU
Oui.

ADWOKAT
A jeszcze surowiej traktował eminencja katolickich arystokratów, którzy sprzymierzyli się z wrogami państwa, w celu zapewnienia sobie feudalnej niezależności?

KARDYNAŁ RICHELIEU
Jasne.

ADWOKAT
Czy zna eminencja oskarżonego Harolda Modrzewia?

KARDYNAŁ RICHELIEU
(pokazuje ręką wysokość około jednego metra)

Od takiego.

ADWOKAT
Czy jako kardynał kościoła rzymsko-katolickiego, Pierwszy Minister Ludwika XIII, jeden z architektów współczesnego świata, zechce eminencja zaświadczyć, że Harold Modrzew to człowiek szczerego serca?

KARDYNAŁ RICHELIEU
Słuchajcie wszyscy. Harry jest kapitalnym facetem.

ADWOKAT
Wysoki sądzie, biorąc pod uwagę nieskazitelną naturę świadka, proszę o ułaskawienie oskarżonego.

SĘDZIA
Mandat wynosi tylko trzydzieści szylingów.

(do sali sądowej, energicznym krokiem wchodzi Inspektor Tuman i staje na środku, tyłem do sędziego)

INSPEKTOR TUMAN
Nie tak szybko!

OSKARŻONY
A to czemu?

INSPEKTOR TUMAN
(od czasu do czasu wykonuje nerwowe ruchy)

Na nic te celne uwagi... Myślisz, żeś taki bystry? Jestem Tuman.

NAPIS: TUMAN Z YARDU

WSZYSCY Tuman z Yardu! Konsternacja! Poruszenie!

INSPEKTOR TUMAN
Właśnie. Chcę zadać kilka pytań kardynałowi, tak zwanemu Richelieu.

KARDYNAŁ RICHELIEU
(skonsternowany)

Bonjour Monsieur Tuman.



INSPEKTOR TUMAN
Tak zwany kardynale, stwierdzam, że zmarłeś w grudniu tysiąc sześćset czterdziestego drugiego.

KARDYNAŁ RICHELIEU
Zgadza się.

INSPEKTOR TUMAN
Aha! Wpadł w me sidła!

(wszyscy obecni w sali klaszczą; kardynał wygląda na zrezygnowanego)

KARDYNAŁ RICHELIEU
Niech cię diabli, inspektorze Tuman. Za bystryś dla nas, niegodziwców.

INSPEKTOR TUMAN
Co więcej, sugeruję, że jesteś Ronem Higginsem, zawodowo udającym kardynała Richelieu.

KARDYNAŁ RICHELIEU
Złapałeś mnie.

ADWOKAT
Aleś ty bystry, Tuman! Byłby mnie nabrał.

INSPEKTOR TUMAN
Wykonuję tylko swój zawód.

SĘDZIA
Z tak genialnym umysłem mógłby pan być więcej niż policjantem.

INSPEKTOR TUMAN
Owszem.

SĘDZIA
Na przykład - kim?

(rozpoczyna się akompaniament na pianinie)

INSPEKTOR TUMAN
Gdybym nie był w KGP, gdzie indziej bym pracował.
Gdybym nie był w KGP, okna bym pucował.

Pucu, pucu, glanc, glanc, codziennie w pocie czoła.
Pucu, pucu, glanc, glanc, oto piosnka ma wesoła.

WSZYSCY
Gdybym nie był w KGP, gdzie indziej bym pracował.
Gdybym nie był w KGP, okna bym pucował.

Pucu, pucu, glanc, glanc, codziennie w pocie czoła.
Pucu, pucu, glanc, glanc, oto piosnka ma wesoła.
Hej!

(zapada cisza; adwokat wyskakuje na środek sali sądowej i podskakując tanecznie oraz ruszając ramionami niczym tłoki lokomotywy parowej, śpiewa)

ADWOKAT
Gdybym w sądzie nie pracował, inaczej chciałbym żyć.
Gdybym nie był adwokatem, maszynistą chciałbym być.

Ciuf, ciuf, puf, puf...

(spostrzega, że nikt - oprócz niego - nie śpiewa, a zebrani w sali patrzą na niego jak na wariata; powoli, zdziwiony idzie w kierunku swojego miejsca; jeszcze raz, nieśmiało wykonuje ruchy naśladujące pracę tłoków w lokomotywie parowej i wydając cichy, powolny dźwięk "Buuu" naśladuje gwizd lokomotywy parowej, z równoczesnym pokazaniem tej czynności; wraca na swoje miejsce; za nim podąża rycerz w zbroi z oskubanym kurczakiem; siada na swoje miejsce; rycerz też i uderza adwokata kurczakiem w głowę; cięcie)

NAPISY (zmieniające się jak wyświetlane slajdy) i GŁOS (spoza kadru)

Nr 1

MODRZEW

(fotografia modrzewia)


GŁOS
(spoza kadru)

Modrzew... Modrzew.

NAPIS: A teraz...

Nr 1

MODRZEW

A teraz...

ciąg dalszy odcinka nr 3

Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2004 Ireneusz Siwek