Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     FILMOTEKA
Mały duch, mała rola, duża kasa.
 
 


"HARRY POTTER I KOMNATA TAJEMNIC"

HARRY POTTER AND THE CHAMBER OF SECRETS    (2001)

REŻYSERIA
Chris Columbus

SCENARIUSZ
Steven Kloves
na podstawie powieści J.K. Rowling

ZDJĘCIA
Roger Pratt

MUZYKA
John Williams

SCENOGRAFIA
Stuart Craig

EFEKTY SPECJALNE
John Richardson
Nick Davies
Jim Mitchell

PRODUKCJA
David Heyman

OBSADA
Harry James Potter - Daniel Radcliffe
Prawie Bezgłowy Nick - John Cleese
Ronald 'Ron' Weasley - Rupert Grint
Hermiona Granger - Emma Watson
Gilderoy Lockhart - Kenneth Branagh
Rubeus Hagrid - Robbie Coltrane
Ginny Weasley - Bonnie Wright
Dudley Dursley - Harry Melling
Angus Filch - David Bradley
Tom Riddle - Christian Coulson
Vernon Dursley - Richard Griffiths
Korneliusz Knot - Robert Hardy
Madam Pince - Sally Mortemore
profesor Albus Dumbledore - Richard Harris
profesor Severus Snape - Alan Rickman jako
profesor Sprout - Miriam Margolyes
profesor Flitwick - Warwick Davis
Petunia Dursley - Fiona Shaw
Minerva McGonagall - Maggie Smith
Lucjusz Malfoy - Jason Isaacs
Draco Malfoy - Tom Felton
Jęcząca Marta - Shirley Henderson
Madam Pomfrey - Gemma Jones
Artur Weasley - Mark Williams
Molly Weasley - Julie Walters
i inni

USA - 2001

Czas projekcji - 155 min.



Potwory i krew

    "Komnata Tajemnic", druga część przygód Harry'ego Pottera, trafiła na ekrany amerykańskich kin Recenzent "Newsweeka" nie zostawia na filmie suchej nitki. Pierwszy film, zatytułowany "Harry Potter i kamień filozoficzny" w reżyserii Chrisa Columbusa, zarobił setki milionów dolarów na całym świecie, ale tak naprawdę podobał się tylko dzieciom. Gigantycznej armii dzieciaków. Dorośli, których książka J. K. Rowling urzekła nie mniej niż dzieci, przeżyli zawód. Wprawdzie ekranizacja trzymała się książki co do joty, ale nie oddała jej ducha. Magię zastąpiły efekty specjalne. Czy twórcy, kręcąc drugą część (...) wyciągneli wnioski ze swoich błędów? Tym razem pomyśleli o starszej publiczności. O kilkunastoletnich chłopcach. To dlatego ściany Hogwartu są pokryte przerażającymi ostrzeżeniami, wypisanymi krwią. Harry i Ron stawiają czoła armii gigantycznych pająków, wyglądających niczym zabójcze owady z obrazu "Żołnierze kosmosu". Główny bohater nie jest już nieśmiałym czarodziejem, lecz wymachuje szablą niczym mały Schwarzenegger, walcząc z potężnym wężem, który na pewno przerazi brzdące poniżej 6 lat. I tu zaczyna się problem. Potwory oczywiście w książce występują, ale opisy walki są krótkie. Rowling nie rozwodzi się nad przemocą - natomiast Columbus nie robi nic innego. Dla niego głównym powodem nakręcenia wyjątkowo długiego, trwającego aż 2 godziny i 45 minut filmu, były właśnie sceny akcji. Słowem, dobry tytuł dla tego dzieła to "Indiana Potter i komnata zagłady". Operator Roger Pratt zastąpił Johna Steale'a, więc zdjęcia są wyraźniejsze i mniej mroczne. Trójka młodych gwiazd - Daniel Radcliffe, Rupert Grint i Emma Watson - aż promienieje pewnością siebie. Miłym akcentem komicznym jest gra Kenetha Branagha. Wcielił się w rolę Gilderoya Lockharta, słynnego profesora Sztuk Obrony przed Ciemnością, którego zarozumialstwu dorównuje jedynie magiczna ignorancja. Salwy śmiechu wywołuje też skrzat Zgredek - psotny masochista, skrywający prawdziwe intencje pod maską usłużności. Główny szwarccharakter to Lucjusz Malfoy (ojciec wstrętnego Dracona). Obsadzony w tej roli Jason Isaacs, pamiętny zły Brytyjczyk z filmu "Patriota", to istne wcielenie zła. Jego przeciwieństwem jest zmarły niedawno Richard Harris w swej ostatniej roli dobrego czarodzieja Dumbledore'a. Mówione szeptem kwestie Harrisa są jek szelest pióra na delikatnym, wiekowym pergaminie. Columbus chwali się, że "Komnata" ma lepsze tempo niż powieściowy oryginał, bo nie obciążają jej opisy miejsc i osób. Niby tak - ale to właśnie owe opisy i zawarty w nich rozwój postaci nadają tej historii cały czar. Ktoś, kto pójdzie na ten film, nie zobaczywszy poprzedniej części, za nic nie pojmie, co takiego ma w sobie inteligentna i wyniosła Hermiona. Scenarzysta Steve Kloves tak skupił się na tempie akcji, że w efekcie "Komnata tajemnic" to jeszcze bardziej zdehumanizowany "projekt filmowy" niż pierwsza część. I tyle. Pozostaje mieć nadzieję, że zmieni to reżyser Alfonso Cuarón ("Mała księżniczka"), zdolny twórca, który ma kręcić następną część. O ile pozwolą mu na to producenci z Warner Bros. Film Columbusa kończy się (spokojnie, niczego nie zdradzę) owacją na cześć głównego bohatera. Nie ma jej w książce, została na siłę doklejona do filmu, zapewne po to, by zwieńczyć akcję mocnym akcentem. To właśnie za sprawą takich chwytów filmy o Harrym Potterze sprawiają wrażenie produktów przemysłowych - a na zebraniach produkcyjnych nie ma mowy o magii...

David Ansen
"Newsweek Polska"
nr 47/2002; 24-11-2002


Dziękuję Filipowi Cwojdzińskiemu za pomoc przy współtworzeniu podstronki.


do góry

  © 2004 Ireneusz Siwek