Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria pierwsza / Odcinek nr 4
 
 



LEKCJA  SAMOOBRONY


PUŁKOWNIK Graham Chapman
SIERŻANT John Cleese
HARRISON Graham Chapman
DRUGI KURSANT Michael Palin
THOMPSON Terry Jones
CZWARTY KURSANT Eric Idle
MĘŻCZYZNA Z GITARĄ Eric Idle
MĘŻCZYZNA John Cleese
(sala gimnastyczna; sierżant ubrany w strój gimnastyczny oraz czterech mężczyzn ubranych w kimona; sierżant cały czas wrzeszczy)



SIERŻANT
Tak jest! Czołem kursanci!

KURSANCI
(mrucząc)

Czołem.

SIERŻANT
Gdzie pozostali?!

KURSANCI
Nie ma ich.

SIERŻANT
Właśnie widzę! Co z nimi?!

KURSANCI
Nie wiemy.

HARRISON
Może mają grypę.

SIERŻANT
Grypę?! Raczej nażarli się za dużo świeżych owoców! A teraz samoobrona! Dziś będziemy kontynuować temat sprzed tygodnia, kiedy to demonstrowałem wam jak bronić się przed napastnikiem atakującym świeżymi owocami.

(kursanci są zniechęceni)

DRUGI KURSANT
Obiecał pan, że już nie będziemy przerabiać owoców.

SIERŻANT
Co to ma znaczyć?!

THOMPSON
Zajmowaliśmy się owocami przez dziewięć tygodni.

SIERŻANT
Myślicie, że już wiecie wszystko o owocach?!

DRUGI KURSANT
Może przerobimy coś innego?

THOMPSON
Na przykład jak bronić się przed napastnikiem z kijem?

SIERŻANT
Z kijem?! No proszę, chcą się uczyć samoobrony przed napastnikiem z kijem! Woda sodowa uderzyła ci do główki?! Świeże owoce są dla ciebie za głupie?! Coś ci powiem chłopcze! GDy będziesz wracał do domu dziś wieczorem, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć!

(odchodzi od kursantów i wykonuje głupi podskok)

Dobra! A teraz jeżyny! Gdy napastnik rzuci się na was z jeżynami...

KURSANCI
Przerabialiśmy jeżyny...

SIERŻANT
Co?!

HARRISON
Przerabialiśmy jeżyny.

DRUGI KURSANT
Pomarańcze, jabłka, grejpfruty...

THOMPSON
W całości i w kawałkach.

DRUGI KURSANT
Renklody, granaty...

HARRISON
Winogrona, jeżyny...

DRUGI KURSANT
Cytryny...

THOMPSON
Śliwki...

HARRISON
Mango w syropie...

SIERŻANT
A wiśnie?!

KURSANCI
Przerabialiśmy.

SIERŻANT
Czerwone i czarne?!

KURSANCI
Tak!

SIERŻANT
No dobra. Banany!

KURSANCI Och!

SIERŻANT
Bananów nie przerabialiśmy! Prawda?!

KURSANCI
Nie!

SIERŻANT
Doskonale!

(robi głupi podskok)

Jak bronić się przed człowiekiem uzbrojonym w banana?!

(bierze banana i rzuca go Harrisonowi)



Trzymaj! To całkiem proste! Najpierw zmuszamy przeciwnika, żeby wypuścił banana, następnie zjadamy banana i w ten sposób rozbrajamy napastnika! Jest już zdany na naszą łaskę!

DRUGI KURSANT
A jeśli ma całą kiść?

SIERŻANT
Zamknij się!

CZWARTY KURSANT
A jeśli ma kij?

SIERŻANT
Zamknij się! A teraz... Panie Morela...

HARRISON
Harrison.

SIERŻANT
Przepraszam, Harrison. Zaatakuj mnie tym bananem!

(przyjmuje pozycję obronną)

No już! Z pełną brutalnością!

(Harrison podchodzi niepewnie)

Nie tak! Bardziej z życiem, na boga! Trzymaj tego banan przyzwoicie! A teraz zaatakuj mnie! No już, człowieku!

(Harrison z uniesionym do góry bananem i dzikim wrzaskiem rusza na sierżanta, który bierze rewolwer i strzela; Harrison pada martwy; sierżant odkłada rewolwer)

A teraz...

(podnosi banana, który wypadł Harrisonowi z ręki)

A teraz zjadam banana!

DRUGI KURSANT
Pan go zastrzelił!

THOMPSON
On nie żyje!

CZWARTY KURSANT
Jest całkiem martwy!

(kursanci podchodzą do sierżanta, który odpycha ich i zjada banana)

SIERŻANT
Zjadłem banana! Nieżyjący już pan Morela został rozbrojony!

DRUGI KURSANT
Pan go zastrzelił! Na śmierć!

SIERŻANT
Rzucił się na mnie z bananem!

THOMPSON
Bo pan mu kazał.

SIERŻANT
Ja tylko wykonuję swój zawód! Uczę was samoobrony przed świeżymi owocami!

CZWARTY KURSANT
I napastnikiem z kijem.

SIERŻANT
Zamknij się!

DRUGI KURSANT
A jeśli ktoś zaatakuje mnie bananem, a ja nie mam przy sobie broni?

SIERŻANT
Zwiewaj!

THOMPSON
Możesz wołać - ratunku.

SIERŻANT
Z ananasem w gardle?!

THOMPSON
Ananas?

SIERŻANT
(wystraszony rozgląda się)

Gdzie?!

THOMPSON
Nigdzie. Tak tylko powiedziałem.

SIERŻANT
Uf! Już myślałem, że był przeznaczony dla mnie.

THOMPSON
Ananas?

SIERŻANT
(wystraszony rozgląda się)

Gdzie?!

THOMPSON
Powtórzyłem tylko.

SIERŻANT
Uf! To dobrze.

(ociera pot z czoła)

A więc przerobiliśmy banany, czas na maliny.

(podchodzi do stolika i bierze malinę)

Wyglądają całkiem niegroźnie!

(podchodzi do kursantów)

Panie Brzoskwinia Konserwowa...

THOMPSON
Thompson.

SIERŻANT
Panie Thompson, zaatakuj mnie tą maliną.

(odbiega od Thompsona)

Z całą nienawiścią i złością!

THOMPSON
Nie.

SIERŻANT
Czemu?

THOMPSON
Bo mnie pan zastrzeli.

SIERŻANT
Nie zastrzelę!

THOMPSON
Zastrzelił pan Harrisona.

SIERŻANT
W samoobronie. No już! Przyrzekam nie będę strzelał!

CZWARTY KURSANT
Obiecał pan omówić kije.

SIERŻANT
Zamknij się! Wymachuj tą maliną! Rzuć się na mnie z dowolną brutalnością!

THOMPSON
Niech pan odłoży rewolwer.

SIERŻANT
Nie mam rewolweru!

THOMPSON
Ma pan!

SIERŻANT
Nie mam!

THOMPSON
Owszem, zastrzelił pan z niego Harrisona.

SIERŻANT
A, o ten chodzi!

THOMPSON
Odrzuć go pan!

SIERŻANT
No dobra!

(bierze rewolwer i odrzuca go)

Jak bronić się przed maliną, nie posiadając rewolweru!

THOMPSON
Pan chciał strzelać.

SIERŻANT
Nie!

THOMPSON
Chciał pan!

SIERŻANT
Powiedziałem, że nie! No już ty glisto ludzka! Ty mały wypierdku! Atakuj mnie! Pokaż na co cię stać, gnido jedna!



(Thompson skrada się z malinami w kierunku sierżanta, który pociąga za dźwignię w ścianie; na Thompsona spada wielki odważnik z napisem 16 ton)

SIERŻANT
Gdy ktoś grozi nam malinami, pociągamy za rączkę i zrzucamy mu na głowę szesnastotonowy odważnik! Nauczyłem się tego na Malajach!

DRUGI KURSANT
A jeśli nie ma pod ręką szesnastu ton?

SIERŻANT
Trzeba to zaplanować i przewidzieć!

DRUGI KURSANT
Ile jest na świecie takich odważników?

SIERŻANT
Słuchaj no, cwaniaczku! Szesnastotonowy odważnik to tylko jeden, tylko jeden sposób na załatwienie malinowego mordercy! Istnieje milion innych!

CZWARTY KURSANT
Na przykład?

SIERŻANT
Zastrzelić go!

DRUGI KURSANT
A jeżeli nie mamy ani broni, ani odważnika?

SIERŻANT
No dobra, cwany palancie! Obaj bierzcie maliny i atakujcie mnie!

(podaje kursantom pojemniki z malinami)

Niech każdy weźmie pełny koszyk. No już!

DRUGI KURSANT
Nie ma pan broni?

SIERŻANT
Nie!

DRUGI KURSANT
Ani drugiego odważnika?

SIERŻANT
Nie!

CZWARTY KURSANT
Ani kija?

SIERŻANT
Zamknij się!

DRUGI KURSANT
Żadnych kamieni na suficie?

SIERŻANT
Nie!

DRUGI KURSANT
I nie zabije nas pan?

SIERŻANT
Nie zabiję.

DRUGI KURSANT
Przyrzeka pan?

SIERŻANT
Przyrzekam! Zaatakujcie mnie wreszcie!

KURSANCI
No dobra.

SIERŻANT
Nie śpieszcie się tym razem. Odwrócę się do was plecami, żebyście mogli mnie podejść!

(odwraca się do kursantów plecami)

Skradajcie się jak najciszej! Podejdźcie od tyłu i walcie malinami! Zaczynajcie!

(kursanci skradają się w jego kierunku)

Gdy skrada się do nas rozwścieczony tłum uzbrojony w maliny należy...

(pociąga za dźwignię w ścianie)

...wypuścić tygrysa!

(z przejścia w ścianie wyskakuje tygrys i rzuca się poza kadrem na kursantów, którzy wrzeszczą w trakcie pożerania)

Zaletą tygrysa w walce jest to, że zjada nie tylko uzbrojonego w maliny wroga, lecz także maliny. Nie lubi jednak brzoskwiń! Przeciwnika z brzoskwiniami należy zwalczyć za pomocą krokodyla! A teraz... Gdzie reszta?! Wiem, że czaicie się gdzieś pod podłogą z powidłami i śliwkami! Z pigwami w dłoniach siedzicie za boazerią! Ale jestem gotów! Mam przy sobie dwieście ton nitrogliceryny, jeśli zrobicie cokolwiek, razem polecimy do aniołków! Ostrzegałem was! Macie...

(następuje mała eksplozja; cięcie)

ANIMACJA

(kadr z sierżantem przepycha do góry człowiek z wąsami, w okularach, ubrany w pasiastą marynarkę, czerwoną koszulę i krawat; zakasuje ubranie do góry, obnażając swój brzuch, na którym widoczny jest tatuaż)


GŁOS
Pokazywałem wam moją ostatnią operację?

(najazd na tatuaż, który przedstawia łóżko operacyjne, na którym leży postać całkowicie przykryta prześcieradłem; obok łóżka stoją chirurdzy i jakieś inne osoby /wyglądają na rodzinę pacjenta/; chirurdzy wykonują pod prześcieradłem ruchy rękami i wyrzucają ucięte części ciała; nadjeżdża człowiek na dwukołowym rowerze, pchając przed sobą miotłę, którą zmiata amputowane części ciała)

GŁOS
Ciekawe co robią z tymi odpadkami?



(cięcie; amputowane części ciała zostają zepchnięte do czarnej dziury w ziemi; odgłos jak w zsypie na śmieci; z otworu wyskakują części ciała, tworząc dwóch osiemnastowiecznych lokai, a pomiędzy nimi pojawia lektyka; z góry kadru pojawia się ręka trzymająca klucz od zabawek, który wsadza w dach lektyki i przekręca kilka razy; lokaje zaczynają przebierać nogami)

PŁYNNE PRZEJŚCIE Z ANIMACJI

(lokaje niosący lektykę biegną po kamienistej plaży; zatrzymują się i stawiają ją nieopodal brzegu morza; jeden z lokai otwiera drzwi lektyki, z której wychodzi mężczyzna w osiemnastowiecznym, wytwornym stroju z żabotami;



lokaje pomagają swojemu panu rozebrać się; pod ubraniem szlachcic ubrany jest w pasiasty strój kąpielowy z koronkami; szlachcic robi krok w kierunku morza, ale natychmiast wraca do lektyki; lokaje biorą lektykę i wchodzą do wody; cięcie; mężczyzna z gitarą leży w łóżku z dziewczyną, która liże go po twarzy; mężczyzna brzdąka na gitarze)




MĘŻCZYZNA Z GITARĄ

Czy nogi te, w prastarych czasach spacerowały po zielonych wzgórzach Anglii...

(przestaje śpiewać)

A teraz zmiana nastroju. Teraz będzie coś dla mamusi i tatusia Ani i Rogera, Mazariniego, Ludwika i wszystkich Wersalczyków. Ten numerek nazywa się "Zielone wzgórza Anglii". Mam nadzieję, że się państwu spodoba...

(śpiewa)

Czy stopy te, w prastarych cza...

(dziewczyna zamyka mu usta pocałunkiem; cięcie; ujęcie zielonych krzaków pośród których stoi mężczyzna)

MĘŻCZYZNA
(z wiejskim akcentem)

Wiecie, to naprawdę męskie życie wśród zielonych angielskich wzgórz...

(energicznym krokiem wchodzi pułkownik)



PUŁKOWNIK
Słyszałem! Przerywam ten skecz, a jeśli się to znów powtórzy, przerwę cały program. Podobno miało być o zębach. Pokażcie wreszcie coś o zębach. No już!

(odchodzi)

MĘŻCZYZNA
A co z moim wiejskim monologiem? Więcej nie pójdę do łóżka z tym producentem.

ciąg dalszy odcinka nr 4

Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Tłumaczenie dodatkowe lub alternatywne: Ireneusz Siwek
Spisał i zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2004 Ireneusz Siwek