Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     LATAJĄCY CYRK
     MONTY PYTHONA
Latający Cyrk Monty Pythona - Seria druga / Odcinek nr 16
 
 



BISKUP  UCZĄCY  SIĘ  JEDNEJ  KWESTII
LEKCJA  LATANIA


DZIEWCZYNA Carol Cleveland
SPIKER John Cleese
IT'S MAN Michael Palin
BISKUP Michael Palin
PAN CHIGGER Terry Jones
SEKRETARKA Jeannette Wild
PANI WILLS Michael Palin
PAN ANEMON Graham Chapman

(Duży budynek. Zbliżenie kamery na jedno z okien. Przed oknem wiszą jakieś liny. Widać dziewczynę, od pasa w górę, która otwiera szerzej okno i bierze głęboki oddech.)

DZIEWCZYNA
Ależ tu gorąco!

(Rozpina guzik, zdejmuje spódnicę i rzuca ją za siebie. W tle słychać romantyczną muzykę. Rozpina guziki u rękawów, a następnie pozostałe z przodu bluzki. Bluzka zostaje zdjęta i również rzucona. Następnie odpina od pasa pończochy, które idą śladem spódnicy i bluzki. Nagle widać, że po linach przed oknem wciągana jest winda, w której znajduje się spiker z plikiem kartek w dłoni. Dziewczyna zaskoczona przerywa zdejmowanie stanika.)

SPIKER
A teraz coś z zupełnie innej beczki.

(Cięcie. Widok na polanę w lesie, na której porozstawiano różne wypchane zwierzęta. Słychać wybuch, widać mnóstwo dymu i jedno ze zwierząt znika bez śladu. Cięcie. Powrót do spikera w windzie, który teraz spogląda zażenowany w stronę okna. W pokoju widać tylko rękę dziewczyny z majtkami. Ostatnia część garderoby zostaje wyrzucona za okno i spiker odprowadza ją wzrokiem. Załamującym się głosem odczytuje z kartki)

SPIKER
A teraz coś z jeszcze bardziej innej beczki

IT'S MAN
Oto...

(animowana czołówka)

(Znowu wybuch wśród wypchanych zwierząt między drzewami. Odjazd kamery w prawo gdzie na polanie obok chodzi człowiek ubrany jak biskup w uroczyste szaty, z plikiem kartek w ręce. Mówi do siebie, ćwicząc rolę)


BISKUP
Panie Belpit, nogi bardzo panu spuchły.

(W oddali widać biegnącego człowieka w czarnym garniturze)

Panie Belpit, nogi bardzo panu spuchły.

(Mężczyzna dobiega do biskupa i przerywa mu.)

PAN CHIGGER
Przepraszam. Przeczytałem wasze ogłoszenie o lekcjach latania i chciałbym się zgłosić.

BISKUP
Nie mam z tym nic wspólnego. Nie jestem z tego programu.

(Odwraca się i próbuje dalej ćwiczyć rolę)

PAN CHIGGER
Rozumiem. Czy wie pan coś o tych lekcjach?

BISKUP
Nic nie wiem. Nie jestem z tego programu. To jest scena piąta. A ja pojawiam się dopiero w ósmej. Uczę się tekstu.

(Znowu odwraca się i zaczyna powtarzać rolę. Pan Chigger drapie się po głowie)

BISKUP
Panie Belpit, nogi bardzo...

PAN CHIGGER
Czuję się głupio. Nie wiem co dalej robić.

BISKUP
Proszę spytać tam.

PAN CHIGGER
Dziękuję

(Biskup wraca do ćwiczenia roli, a Chigger udaje się dziarskim krokiem we wskazanym kierunku. Nieopodal za biurkiem siedzi sekretarka)


PAN CHIGGER
Przepraszam, przeczytałem wasze ogłoszenie o lekcjach latania i chciałbym się zgłosić.

SEKRETARKA
Umówić?

PAN CHIGGER
Tak.

SEKRETARKA
Proszę tędy.

(Sekretarka wstaje i zbiera papiery z biurka. Potem rusza dość szybko, a pan Chigger próbuje dotrzymać jej kroku. Idą kawałek polaną, a następnie brną płytką rzeczką, w której stoi i rozmawia dwóch gentelmenów. Wychodzą z wody i idąc następną polaną mijają przenośną budkę, w której sprzedaje się herbatę. W kolejce stoi dwóch mężczyzn)

SEKRETARKA
Dzień dobry, pani Wills.

PANI WILLS
Dzień dobry, skarbie.

(Cięcie. Sekratarka i Chigger idą teraz plażą i spotykają kolejnego mężczyznę, który prosi sekretarkę o zaniesienie papierów do działu marketingu. Sekretarka i Chigger wchodzą do pieczary. Słychać stukot butów na schodach oraz bliżej niezidentyfikowane odgłosy.)

SEKRETARKA
(spoza kadru)

Proszę za mną.

(Znów seria odgłosów)

Niech pan uważa! Zaraz będziemy na miejscu.

(Cięcie. Zbliżenie asfaltu, po którym pędzą samochody, jednocześnie słychać odgłos kroków, jak również inne odgłosy ulicy. Sekretarki i Chiggera nie widać)

Proszę się tego trzymać.

(Zbliżenie na obskurny namiot rozłożony na środku ulicy )

I na górę. Proszę uważać, trochę tu stromo.

(Odjazd kamery od namiotu, teraz oprócz ulicy widać także stojące nie opodal budynki)

Już prawie jesteśmy.

(Sekretarka odpowiada jeszcze na czyjeś pozdrowienie i widać jak wychodzi z namiotu, a tuż za nią pojawia się Chigger)

Tędy proszę.


(Sekretarka zatrzymuje ręką Chiggera, ale kiedy nie widać żadnego samochodu, oboje przechodzą przez ulicę. Cięcie. Wnętrze biura. Otwierają się drzwi i wchodzą do środka sekretarka i Chigger)

Tutaj.

(Sekretarka przepuszcza Chiggera i zamyka za sobą drzwi. Chigger podchodzi do biurka, za którym siedzi identyczna sekretarka jak ta, która go tu przyprowadziła)

PAN CHIGGER
Dzień dobry. Przeczytałem wasze ogłoszenie o lekcjach latania i chciałbym się zgłosić.

SEKRETARKA
Pan Anemon rozmawia właśnie przez telefon, ale niech pan wejdzie. To tutaj.

(Druga sekretarka otwiera następne i Chigger wchodzi do środka. Nad biurkiem wisi w powietrzu mężczyzna, który rozmawia przez telefon)

PAN ANEMON
(Do Chiggera)

Zaraz kończę. Proszę się rozgościć.

(Chigger siada, a Anemon kontynuuje rozmowę telefoniczną)

Możesz poprosić pana Maudlinga, ale on na pewno nie wyrazi na to zgody. Nie za 50 szylingów. Trzymaj się Gordon.

(Anemon puszcza słuchawkę, która odbija się od blatu i spada na podłogę)

PAN ANEMON
Chybiłem. Panie...

PAN CHIGGER
Chigger.

PAN ANEMON
A więc chce pan się nauczyć latać.

PAN CHIGGER
Tak.

PAN ANEMON
No to proszę na stół, rozłożyć ręce, złączyć palce!

PAN CHIGGER
Nie o to mi chodzi

PAN ANEMON
(Podnosząc głos)

Na stół!

(Chigger wskakuje na stół i usiłuje wykonywać polecenia Anemona)

Rozłożyć ręce, złączyć palce, ugiąć kolana. Głowa do przodu! A teraz machać ramionami! Szybciej! A teraz skacz pan!


(Chigger skacze i spada na podłogę)

PAN ANEMON
(Wyraźnie zniesmaczony)

Do bani! Żaden z pana lotnik. Cholerna niezdara. Żygać mi się chce na widok takiego fajtłapy!

PAN CHIGGER
Chwileczkę!

PAN ANEMON
Dobra. Dam panu jeszcze jedną szansę. Na stół!

PAN CHIGGER
Chcę się nauczyć pilotować samolot.

PAN ANEMON
(Ze zdziwieniem)

Co?

PAN CHIGGER
Przyszedłem, żeby się nauczyć latania samolotem.

PAN ANEMON
(Przedrzeźniając Chiggera)

Aha, samolot. No proszę cierpimy na przerost ambicji. Nie będę już jadł grzanek. Będę grał na pianinie. Nie przeszkadzać, bo pilotuję swój samolot.

(Wrzeszczy na Chiggera)

Na stół!

PAN CHIGGER
Nikt w historii ludzkości nie nauczył się latać w ten sposób.

PAN ANEMON
Założę się, że kolega powiedział to panu podczas przejażdżki konnej. Jeśli ludzie nie potrafią latać, to co ja tutaj robię?

PAN CHIGGER
(wskazując palcem)

Wisi pan na sznurkach.

PAN ANEMON
A więc wiszę na sznurkach?

PAN CHIGGER
Jasne, na cholernych sznurkach.

PAN ANEMON
Wcale nie, ja latam.

PAN CHIGGER
Wisi pan.

PAN ANEMON
Latam.

PAN CHIGGER
Wisi pan!

PAN ANEMON
Zaraz panu udowodnię, że latam.

(Pokazując palcem na biurko)

Dawaj pan hop.

PAN CHIGGER
Co?

PAN ANEMON
Aha, nie wiemy co to jest hop. Pewno uczono nas w domciu, że to zabawa dla pospólstwa.

PAN CHIGGER
Aha, hula-hop.


(Podaje Anemonowi kółko hula-hop)

PAN ANEMON
(przedrzeźniając Chiggera)

Tak, hop. Dzięki wasza cholerna wysokość. A teraz... patrz pan.


(Przekłada hula-hop przez głowę, ale zatrzymuje na wysokości barków)

PAN CHIGGER
Wzdłuż całego ciała.

PAN ANEMON
Dobra, dobra.

(Anemon rozrywa obręcz i przekłada ją wzdłuż całego ciała)

No i gdzie te sznurki?

PAN CHIGGER
W tej obręczy jest dziura.

PAN ANEMON
Wymyśliła rura, że jest w środku dziura. No jasne, że tak! Inaczej nie byłaby to obręcz.

PAN CHIGGER
Tu jest przerwa.

PAN ANEMON
Przerwa w kółku? No to przepraszam, idę sobie pograć na pianinie.

PAN CHIGGER
(wskazując palcem)

Dobrze widzę te pańskie sznurki. Tutaj.

PAN ANEMON
(zdenerwowany)

Już ci powiedziałem bydlaku, że nie wiszę na sznurkach.

PAN CHIGGER
Ależ tak, są tutaj.

PAN ANEMON
Wcale nie.

PAN CHIGGER
Tak.

PAN ANEMON
Nie!

(Przekrzykują się nawzajem, Chigger wali cały czas ręką w stół.)

SPIKER
Ten do niczego nie prowadzący spór trwał przez jakiś czas, aż w końcu...

ciąg dalszy odcinka nr 16

Tłumaczenie: Tomasz Beksiński
Spisał i uzupełnił: Marcin Gutek
zHTMLizował: Ireneusz Siwek

do góry

  © 2006 Ireneusz Siwek