Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

     AND NOW...
     FILMOTEKA
Pierwszy film Monty Pythona
 
 


"A TERAZ COŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI"

AND NOW FOR SOMETHING COMPLETELY DIFFERENT   (1971)



REŻYSERIA
Ian MacNaughton
 

WYSTĘPUJĄ
Graham Chapman
John Cleese
Eric Idle
Terry Jones
Michael Palin

TAKŻE WYSTĘPUJĄ
Carol Cleveland
Connie Booth
 

POMYSŁ, SCENARIUSZ i WYKONANIE
Graham Chapman
John Cleese
Eric Idle
Terry Gilliam
Terry Jones
Michael Palin

ANIMACJE
Terry Giliam
 

PRODUCENT WYKONAWCZY
Victor Lownes

PRODUKCJA
Patricia Casey


COPYRIGHT © 1971 A KETTLEDRUM - PYTHON PRODUCTION FILM


Wielka Brytania - 1971

Czas projekcji - 88 minut
 

Oficjalny zwiastun filmu "A teraz coś z zupełnie innej beczki"

 


Monty Python: A teraz coś z zupełnie innej beczki


Pod koniec lat 60-tych grupa pięciu niezwykle utalentowanych angielskich komików oraz jeden Amerykanin stworzyli kultowy serial "Latający Cyrk Monty Pythona", na który składało się wiele niezapomnianych skeczy i prześmiesznych gagów drwiących z wszystkich i wszystkiego. I taki jest również nakręcony w 1971 roku pierwszy pełnometrażowy film Monty Pythona o tytule niezwykle pasującym do szybko zmieniających się tematycznie skeczy, czyli "A teraz coś z zupełnie innej beczki". Film powstał głównie z myślą o wkroczeniu Pythonów na rynek amerykański, jednakże, jak się okazało, Ameryka nie była jeszcze w pełni gotowa na przyjęcie humoru Monty Pythona. Film tworzą wybrane skecze, piosenki i animacje z serialu, jednakże ukazane w zupełnie innej formie i całkowicie nowym wykonaniu. Komicy wcielają się w wiele różnorodnych postaci stwarzających niezwykle śmieszne absurdalne sytuacje. Jedynie Terry Gilliam pojawia się dość rzadko i w bardzo epizodycznych rolach. U boku Pythonów w filmie wystąpiły inne osoby znane także z "Latającego Cyrku..." m.in. Carol Cleveland i Connie Booth.

Film zawiera m.in. takie skecze jak: Babunie Piekieł - gang staruszek atakujący młodych mężczyzn, zabójczy dowcip, kurs obrony przed napastnikiem uzbrojonym w świeże owoce, zawody idiotów, martwa papuga, a ponadto niebezpieczna wspinaczka po meblach w wykonaniu Grahama Chapmana, program telewizyjny SZANTAŻ, piosenka o drwalu "Lumberjack" w wykonaniu Michaela Palina, film instruktażowy "Jak być niewidzialnym" i wiele innych prześmiesznych rzeczy, a wszystko to połączone nieco surrealistycznymi, lecz zabawnymi kreskówkami Terry'ego Gilliama.

Swoistym eksperymentem twórców filmu było wykorzystanie faktu, iż jest to produkcja kinowa, dlatego też pewien motyw robi szczególne wrażenie, pod warunkiem, że oglądany jest właśnie w kinie (dość niespodziewanie film zostaje przerwany, a widz ma wrażenie, że zza kurtyny wychodzi Terry Jones i zapowiada krótkometrażówkę z udziałem człowieka z magnetofonem w nosie).

Fani Monty Pythona oraz miłośnicy humoru przez wielkie H z pewnością znajdą tu coś dla siebie, a pełne absurdu i ironii komiczne sceny nawet na chwilę nie pozwolą odpocząć od śmiechu.

J. M. Masłowski (Szkt'n'Kniu), 2004r.

inne artykuły

A teraz coś z zupełnie innej beczki


Aby obejrzeć wyżej wymieniony film odważyłem się na dosyć szalony krok; kupiłem numer "Komputer Świata" z tymże filmem na DVD, nie mając jeszcze odtwarzacza! Miałem plan, by pójść do mojego kolegi, który taki odtwarzacz posiada.

Wreszcie pewnego dnia spotkaliśmy się u niego i zaczęliśmy oglądać. Film rozpoczął się od wcześniej znanego mi ze "Skeczu z papugą nie będzie" (a jak się później okazało, jednego z najzabawniejszych w filmie) skeczu pt. "Jak być niewidzialnym?". Następnie były napisy początkowe, fragment z Terrym Jonesem "wychodzącym zza kurtyny" (o którym wielokrotnie czytałem) oraz niezbyt śmieszny i zupełnie głupi "Człowiek z magnetofonem w nosie". Po kilku absurdalnych skeczach ("No nie?", "Gang staruszek", "Obrona przed napastnikiem uzbrojonym w świeże owoce") i kwestiach Grahama Chapmana grającego żołnierza: "To głupie, przerwać to!", mój kumpel orzekł: "Wymiękam o tej głupoty", po czym podążył w stronę swojego pokoju; a ja zostając sam kontynuowałem oglądanie.

W obrazie była jeszcze choćby katowana, wielokrotnie kopiowana sekwencja "Boo!", wykonanie utworu "Lumberjack Song" i "Policjant i facet w potrzebie". Rozczarowała mnie "Martwa papuga", tak wychwalana i uwielbiana przez publiczność. Najbardziej lubiane przeze mnie momenty to te, przy których nieźle się uśmiałem: (wspomniane "Jak być..." i "Obrona..." oraz "Rozmówki węgierskie", "Muzykalne myszy", "Brudny widelec", najlepszy z całej produkcji "Wyprawa na Kilimandżaro" (puenty nie zdradzę); oraz części, przy których pojawił mi się uśmiech na twarzy ("Gang...", "No nie?", "Uwodzicielka mleczarzy", "Najśmieszniejszy kawał świata", "Poradnia Małżeńska", "Pracownicy wyskakujący z piętra wyżej", "Biuro porad zawodowych", "Szantaż", a także niektóre animacje Terry'ego Gilliama).

Na miejscu Pythonów wyrzuciłbym "Człowieka z magnetofonem w nosie", "Świat sztuki: wywiad z Sir Edwardem Rossem". Zastąpiłbym je np. "Bajką dla dzieci", "Mechanikiem Rowerowym" bądź czymś innym.

Oglądając ten film dzisiaj, żałuję, iż nie mogłem go zobaczyć 30 lat temu. Zapewne wydałby mi się śmieszniejszy. Ale teraz, gdy mam już sprzęt DVD, cieszę się, że pierwszym moim filmem na DVD jest jakiekolwiek dzieło Monty Pythona.

Filip Cwojdziński, 2004r.

inne artykuły

Scenariusze i katusze



do góry

  © 2003-2004 Ireneusz Siwek