Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

John Marwood Cleese

Terry Gilliam

Terry Jones

Graham Chapman


NOWOŚĆ!       NOWOŚĆ!

25 marca 2014 roku

GIN I TONIK Z KRÓLOWĄ MATKĄ

Parafrazując słowa Juliusza Cezara "VENI, VIDI, VINO!" - "Przybyłem, zobaczyłem, wypiłem!". W ostatnią niedzielę w Białymstoku zakończył się Festiwal Kultury Niezależnej ¿UNDERGROUND / INDEPENDENT?. W ramach festiwalowych atrakcji (pokazy filmów, koncerty, wystawy komiksu, grafiki i internetowych memów) odbył się pokaz filmowej adaptacji książki Grahama Chapmana "Autobiografia Kłamcy", czyli "(Nie)prawdziwej historii Monty Pythona według Grahama Chapmana", animowanego hołdu złożonego autorowi.
 


foto © DKF GAG
 

W zeszłą środę, około godziny 18:00, stanąłem przed kasą kina FORUM. Gdy kupowałem bilet, wykupionych było zaledwie kilkanaście miejscówek. Zapowiadał się bardzo kameralny pokaz. Planowałem wybrać się też na wcześniejszą, darmową projekcję, jednak nie wyrobiłem się czasowo. Ponieważ miałem jeszcze około godziny do seansu, a z nieba zaczęła sączyć się zimna mżawka, postanowiłem wstąpić do pobliskiej Wodopojki, by przy miłej konwersacji z panią Grażynką rozgrzać się nieco "tanią setką".

Przed 19-stą wróciłem pod kino, gdzie spotkałem dobrego znajomego (pozdrowienia dla v0jt4sa). Po wejściu do kina okazało się jednak, że nie będzie to seans aż tak kameralny, jak początkowo myślałem. Większość biletów sprzedanych zostało zapewne tuż przed projekcją. Na sali pojawiało się coraz więcej widzów, wśród których można było m.in. dostrzec lokalną "młodzież kabaretową", której występ kilka dni wcześniej pokazała TVP w programie "Dzięki Bogu już weekend". Seans rozpoczął się z pewnym poślizgiem, jednak nie był to czas całkowicie stracony. W między czasie przeczytałem cały program festiwalu, a kiedy zabrakło liter do czytania, wyjąłem ołówek (jak przystało na plastyka-rysownika, ołówek mam zawsze przy sobie) i zacząłem przerabiać obrazki na pierwszej stronie festiwalowego programu (ot tak, dla rozrysowania ręki i zabicia czasu).

Kiedy chłopaki siedzący rząd dalej zbierali się, by przed seansem wyskoczyć jeszcze na lufkę do pobliskiej FAMY, światła na sali przygasły, zaś na ekranie pojawiła się ozdobiona fajkowym dymem czołówka, a z głośników wyłonił się głos Grahama Chapmana, proszący widzów o "30 seconds of abuse". Sądziłem, że publiczność dołączy do wydobywających się z głośników wszelkiego rodzaju inwektyw i krzyków typu "I want my fuckin' money back!". Osobiście, jak przystało na pythonowego fana, próbowałem dołączyć się do tych krzyków, ale widząc skupienie współwidzów, postanowiłem się przymknąć.

Teraz trochę o  samym filmie. Pomysł owego artystycznego eksperymentu zrodził się w 20. rocznicę śmierci Grahama Chapmana, zaś film swą premierę miał w 2012 roku. Za realizację filmu wzięło się ponad dwudziestu animatorów, którzy pracowali nad poszczególnymi segmentami. Wykorzystano różne style i różne techniki animacji. Były animacje zarówno tradycyjne i manualne, jak również komputerowe, były "płaskie" i 3D, rysowane ołówkiem, kredkami, malowane pastelami i farbami oraz flashowe, mniej lub bardziej realistyczne oraz całkowicie surrealne i abstrakcyjne, jednak wszystkie bardzo, bardzo interesujące i pasujące do danego segmentu filmu.

W filmie usłyszeć można wszystkich członków Monty Pythona. Narracja w wykonaniu samego Chapmana możliwa była dzięki nagraniom pochodzącym z audiobooka, w którym Graham osobiście czytał napisaną przez siebie książkę. Chociaż Eric Idle nie brał udziału w pracach nad dubbingiem, możemy go usłyszeć w wykonywanych przez niego piosenkach. Pozostali Pythoni podłożyli głosy nie tylko swoim animowanym odpowiednikom, ale także przeróżnym postaciom: rodzicom Grahama (Palin i Jones), Davidowi Frostowi (Cleese), stewardesie (Carol Cleveland); a w rolę Zygmusia Freuda wcieliła się niesamowita Cameron Diaz.

Film jest momentami bardzo zabawny, a czasem wstrząsający. Największe wrażenie zrobiły na mnie niesamowite sceny "days of unpleasant", kiedy Chapman walczył z nałogiem alkoholowym. Każdy, kto próbował kiedykolwiek zerwać z jakimś nałogiem, na pewno by się ze mną zgodził. Dla bardziej wrażliwego widza, niektóre fragmenty wydać się mogą nawet niesmaczne (sceny seksu zarówno hetero-, jak i homoseksualnego). Ale taki właśnie był przecież Graham - niezwykle zabawny, szokujący, a niekiedy niesmaczny. Taki też był humor Monty Pythona.

Chociaż od dawna posiadam ten film w domu, a na YouTube można zobaczyć jego pełną wersję, to do tej pory widziałem jedynie fragmenty i cieszę się, że czekałem, bo na dużym ekranie film robi znacznie większe wrażenie. Niezwykłe było też wykonanie piosenki "Siądź mi na twarz" w całkowicie nowym stylu.

Niestety polskie tłumaczenie pozostawiało wiele do życzenie. Sporo fragmentów zostało ominiętych. Na szczęście na ekranie wyświetlone zostały też angielskie napisy dla niesłyszących (zapewne dlatego, że w festiwalu brały też udział osoby nie posługujące się językiem polskim), za co organizatorom należy się DUŻY plus. Mam nadzieję, że angielskie napisy na stałe zagoszczą na pokazach DKF GAG jako dodatkowa opcja i alternatywa dla polskiego tłumaczenia.

No ale wróćmy do projekcji. Film zakończył się fragmentem przemówienia Cleese'a na pogrzebie Chapmana, zaś podczas napisów końcowych z głośników popłynęła "Medical Love Song", z której tekstem zarówno angielskim, jak i polskim możecie zapoznać się w naszym serwisie. Po tej "romantycznej" piosence przyszła pora na "Sit on My Face". Poza wspomnianymi wcześniej chłopakami, którym śpieszno było na kielicha do FAMY, większość widzów została na miejscach aż do ostatniego napisu końcowego, co należy do rzadkości podczas innych projekcji kinowych. Niektórzy wychodzili z sali nucąc "Sit on My Face", a byli i tacy, którzy podśpiewywali ją jeszcze po wyjściu z kina na skrzyżowaniu ulic Skłodowskiej i Legionowej.

To w żadnym wypadku nie były zmarnowane ani 8 złotych, ani 2 godziny życia (wliczając w to obsuwę organizatorów, którą można z czystym sumieniem wybaczyć).

Po projekcji skoczyłem ze spotkanym w kinie kumplem na kolejną "tanią setkę" do Wodopojki, po czym udaliśmy się dalej na piwo i inne co mocniejsze trunki. Nie było ginu z tonikiem, no ale tu na wschodzie pije się inaczej.

Poniżej można zobaczyć filmik podsumowujący Festiwal Kultury Niezależnej, zamieszczony przez Białostocki Ośrodek Kultury, który w tym miejscu pozdrawiam.


 Julius Caligo
a prywatnie Szkot na Koniu
 

P.S. Jak zapewne zauważyliście, na Modrzewiu pojawiła się przeszukiwarka serwisu. Zapraszam zatem do klikania i "przegooglania" Modrzewia i nie tylko.
 


 


Poprzedni

Powrót

Następny


do góry

Eric Idle

Michael Palin

Carol Cleveland

Nie bądź obojętny!

  stat4u

www.modrzew.kfubik.pl   © Julius Caligo 2014