Jeśli masz mózg wielkości tic-taca i lubisz głupio chichotać, pooglądaj sobie, bo mógłbyś robić coś gorszego.

John Marwood Cleese

Terry Gilliam

Terry Jones

Graham Chapman


14 lipca 2014 roku

WYSTĘPY MONTY PYTHONA NA PÓŁMETKU

Pierwsza seria występów reaktywowanej grupy Monty Pythona już za nami, tak więc czas na małe podsumowanie oraz pierwsze relacje polskich fanów, którzy mieli szczęście obejrzeć show na żywo w londyńskiej Arenie O2. W ciągu najbliższych dni pojawi się także relacja z drugiego dnia występów napisana przez korespondenta Modrzewia, Janosza Dobrosza (jest ona zbyt obszerna, by pomieścić ją w dzisiejszym newsie).

 
 

Zanim przejdziemy do relacji fanów, chcielibyśmy zaprosić Was do wysłuchania audycji "Z czego dziś śmieją się w Monty Pythonie?", która odbyła się 6 lipca na antenie Polskiego Radia 24. Poprzedzona relacją korespondenta Polskiego Radia, Grzegorza Drymera, audycja, jak się można łatwo domyśleć, dotyczyła powrotu Monty Pythona na scenę. Gośćmi audycji byli redaktorzy naszego serwisu, członkowie Monty Python's Modrzew Team, Mateusz Marcin Mróz (Killer Rabbit) oraz Juliusz Michał Masłowski (Julius Caligo). Przez cztery dni audycja znajdowała się na drugim miejscu w rankingu najczęściej słuchanych audycji stacji. Żeby zapoznać się ze wspomnianą relacją Grzegorza Drymera z premiery występów Monty Pythona oraz posłuchać audycji, wystarczy kliknąć w poniższy napis:

> MODRZEW NA ANTENIE PR24<

(jeśli plik się nie odtwarza, kliknij na link prawym klawiszem myszy,
a następnie naciśnij "Zapisz element docelowy jako...")
 


 

A teraz czas na relacje polskich fanów Monty Pythona. Na początek zaprezentujemy krótkie podsumowanie Łukasza "pojepa" Babiela. To właśnie dzięki niemu Janosz Dobrosz (korespondent Modrzewia) miał możliwość obejrzenia występu Pythonów na żywo.

RELACJA Z CZWARTEGO DNIA WYSTĘPÓW

Cudów nie ma, show to stare skecze w nowej oprawie, a ile można się śmiać z tego samego. Jeżeli ktoś ma je wypalone w głowie jak ja, to nie będzie niczym zaskoczony. Co nie zmienia faktu, że tak publika, jak i ja, bawiliśmy się dobrze. I nawet parę razy się głośno zaśmialiśmy. Jeżeli chodzi o wykonanie, to dziadki naprawdę dali radę. Najlepszy był chyba Palin, ekspresyjny jakby dalej miał trzydzieści parę lat. A Hiszpańska Inkwizycja nigdy nie wyglądała tak dobrze jak tu z prostą grą świateł. Cleese dwa razy wyszedł z roli i się lekko zagotował i było widać w tym taką radość, że są razem i występują, że chyba udzieliła się też innym. Na pochwałę zasługują też ciekawe, czasem zaskakujące, przejścia między skeczami, niestarzejący się głos Erica i oczywiście Carol Cleveland w bieliźnie. To nostalgia show, dla fanów i dla Pythonów. I co z tego, że nie było niczego nowego (poza układami tanecznymi dwudziestoosobowej grupy czy oprawą wizualną - tu zasługuje na wspomnienie witraż z plemnikami), skoro i tak uroniłem łzę na koniec, jak śpiewali "Always Look on the Bright Side of Life". Jeżeli Pythoni mnie czegoś nauczyli, to właśnie tego.

ŁUKASZ BABIEL
 


 

A teraz kilka zdań od człowieka, który widział występ Pythonów dwa razy:

Słuchajcie tego - wróciłem właśnie z Londynu, na imprezie byłem w piątek. Natomiast w sobotę zwiedzając Londyn pomyślałem - a, podjadę pod arenę, może jeszcze jakąś koszulkę kupię (w końcu dzień wcześniej wziąłem tylko dwie). No i tak się kręcę obok areny, a tu w pewnym momencie podchodzi gość i pyta, czy mam bilet. Na moją odpowiedź, że się nie wybieram, bo byłem wczoraj, on pyta "To może drugi raz, bo mam wolny bilet". Kupował przez jakiegoś pośrednika typu viagogo i mógł kupić tylko w pakiecie dwa bilety, a nikt nie chciał z nim aż z Hiszpanii przyjechać i nie miał z nim co zrobić. Mówi, że za każdy bilet dał 170 funtów (ok. 900 zł).
Nie, wcale nie skorzystałem i nie poszedłem zobaczyć drugi raz, w końcu byłem dzień wcześniej, więc logiczne, że zamiast tracić trzy godziny lepiej pozwiedzać Londyn.
No ale wracając do tematu - byłem dwa razy, drugiego dnia nawet bliżej (w połowie płyty siedzącej, więc nie musiałem oglądać na telebimie) i co w związku z tym najciekawsze - wyłapałem różnice pomiędzy tymi dwoma występami, co dowodzi, że Pythoni czuli się bardzo swobodnie na scenie i w paru chwilach pozwolili sobie na  jakieś głupie dopowiedzenia, albo po prostu nie wytrzymywali i zaczynali się śmiać. Wyłapałem też bardzo drobne różnice, jak np. to, że w piątek było jak w oryginale: "last meal of final snack" natomiast w sobotę "last snack or final sandwich".

MICHAŁ GOLBIK
 


 

I to tyle na dziś, jeśli chodzi o relacje z występów Monty Pythona w Londynie. Wkrótce na Modrzewiu pojawi się obszerna relacja Janosza Dobrosza. Jak mogliśmy się spodziewać, Pythoni z występu na występ rozkręcają się coraz bardziej, więc istnieje spora szansa na to, że ich ostatni show (20 lipca), który transmitowany będzie na żywo zarówno w kinach, jak i telewizji, wyjdzie Pythonom naprawdę dobrze, czego szczerze życzymy tym starym, ale wciąż jarym prykom. Monty Python Live (mostly) wraca na deski Areny O2 po krótkiej przerwie już jutro (15 lipca).

Julius Caligo
a prywatnie Szkot na Koniu
 

Na koniec zapraszamy do obejrzenia filmu podsumowującego
pierwszych pięć występów.
 


 


Poprzedni

Powrót

Następny


do góry

Eric Idle

Michael Palin

Carol Cleveland

Nie bądź obojętny!

  stat4u

www.modrzew.kfubik.pl   © Julius Caligo 2014